Magiczna moc zaliczki
21 czerwca 2014 Beta Plus

Właśnie odkryłam w sobie Magiczną Moc. Poważnie.

Wystarczy zarezerwować mojego szczeniaczka, aby mieć spokojne i stabilne życie!

Długie lata nie brałam zaliczek na szczenięta. Z dwóch zresztą powodów.

Po pierwsze, nie lubię drażnić Matki Natury głupią pewnością siebie, bo wiem, że każda konfrontacja z Matką Naturą stawia mnie na z góry przegranej pozycji. A że ja się z koniem kopać nie lubię, więc stawiam na współpracę (obustronną), szacunek i podporządkowanie się (moje), co oznacza w tym wypadku nie dzielenie skóry na niedźwiedziu. Osobom, które się zagubiły już na tym etapie wyjaśniam, że kwestia współpracy, szacunku i podporządkowania dotyczy moich relacji z Matką Naturą a nie wspomnianym koniem lub niedźwiedziem.

Po drugie wzięcie zaliczki stawia mnie w sytuacji lekko przymusowej: nawet, gdy dochodzę do wniosku, że dana rodzina jednak niespecjalnie nadaje się na Nową Rodzinę dla mojego futrzaka, to zaliczka jest na koncie i odwrót jest znacznie trudniejszy, niż gdy jej brak.

Jednak analiza rezerwacji szczeniąt z kilkunastu lat wstecz prowadzi do zaskakujących wniosków.

Osoby, które wpłacają zaliczkę, otoczone są generalnie błogosławieństwem zdrowia, szczęścia i pomyślności, natomiast osoby, które zaliczki nie wpłaciły narażają się na wszelkie plagi egipskie. Cóż się bowiem okazuje? Otóż osoby, wpłacające zaliczkę przyjeżdżają po malucha w umówionym terminie, w dobrym zdrowiu i kondycji, natomiast te, które nie wpłaciły zaliczki, w umówionym terminie nie zjawiają się wcale, ponieważ:

– ciężko zachorowały one same, lub bliscy członkowie rodziny;

– ulegli właśnie poważnemu wypadkowi;

– mieli stłuczkę i uznali to za zły omen;

– dostali właśnie szczeniaczka „niespodziankę”,

– adoptowali bezdomnego psa w najróżniejszych, dramatycznych okolicznościach;

– dowiedzieli się o ciężkiej alergii bliskiego członka rodziny na psy i psowate;

– stracili niespodziewanie pracę;

– wypowiedziano im najem mieszkania i muszą szukać nowego

– muszą nagle wyjechać za granicę;

– wykonawca nie skończył na czas budowy domu;

– fundacja odmówiła dofinansowania, a miał to być pies do dogoterapii;

– rozwodzą się;

– zachodzą w powikłane ciążę;

– zmieniają pracę, ale niestety na taką, która wyklucza opiekę nad jakimkolwiek żywym stworzeniem;

itp.

Wszystkie te nieszczęścia przydarzają się na tyle nagle, że ludzie nawet nie mają czasu mnie powiadomić, że ustna rezerwacja bezwpłatowa jest już nieaktualna! Gdy zaniepokojona kontaktuję się z nimi, dowiaduję się, że zaistniały nieprzewidziane okoliczności jak powyżej, a bywa i tak, że sytuacja jest na tyle poważna, że nie udaje się nawet nawiązać kontaktu! Tak, tak, ludzie znikają jak nie przymierzając boeing 777! I wszystko – jak sądzę – dlatego, że nie dopilnowałam banalnej sprawy – wpłaty zaliczki… Moje niedbalstwo i lekceważenie elementarnych zasad hodowlanych ma fatalny wpływ na życie innych ludzi, bo sprowadza na nich niefortunne zbiegi okoliczności, niespodziewane przeszkody i poważne problemy życiowe.

Można by zapytać, dlaczego w ogóle przyjmowałam rezerwacje bez wpłat? Przecież to bez sensu? Ano, takie sytuacje zdarzają się, gdy mam z kimś wielokrotny kontakt, przewiszę z nim na telefonie kilka godzin, spędzę kolejne godziny na korespondencji i jestem przekonana, że zaliczka jest zupełnie zbędną formalnością, bo przecież ów ktoś na 100% czeka właśnie na mojego malucha. Tym bardziej mi przykro, gdy osoby które uważałam za wiarygodne i zaangażowane padają ofiarą nagłych, dramatycznych zdarzeń losowych. Zwłaszcza, że wystarczy wpłacić zaliczkę, aby mieć gwarancję, że Fortuna będzie wyłącznie sprzyjać…

Że przesadzam?

Istotnie, są wyjątki potwierdzające regułę. Ale, proszę mi wierzyć, z osób wpłacających zaliczkę tylko jedna (powtórzę: jedna) naprawdę musiała się wycofać. Jedna…

Dlatego, kierując się głęboką troską wynikającą z długoletnich doświadczeń, postanawiam: nie ma rezerwacji bez zaliczki. Elementarne, drogi Wattsonie. Wyłącznie dla dobra Nowych Rodzin, w celu zapewnienia Im wszystkiego najlepszego i zabezpieczenia przed wybrykami losu. Skoro już odkryłam swą magiczną moc, to niech ją wykorzystam dla dobra ludzkości…

 

 

0 komentarzy

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!